Gdziekolwiek postawię walizkę, jestem u siebie

Radość życia, radość czytania. Joie de vivre, joie de li(v)re - Fatou Diome "W brzuchu Atlantyku"

On upiera się, żeby przyjechać do Europy. Ona mu tłumaczy, że tu nie jest tak dobrze. On słyszał, że w Europie można nic nie robić i jeszcze dostawać od państwa pieniądze. Ona, że ze swoją czarną skórą i akcentem zawsze będzie tu obcy.

On chce przyjechać do Francji, gdzie jej się udało. Nie wie, przed czym ona uciekła.

Salie i Madické, siostra i brat, urodzeni na wyspie Niodior u wybrzeży Atlantyku rozmawiają przez telefon, co ją kosztuje majątek. Rozmawiają o kolonizacji umysłów, która każe młodym Senegalczykom gloryfikować wszystko, co francuskie i marzyć o wyjeździe do Francji. O ich nauczycielu z wyspy Niodior, Ndétare, któremu Salie zawdzięcza znajomość lektur Kartezjusza, Hugo, Moliera, Balzaka, ale także Aime Cesaire, czy Mariama Ba. Ndétare, obcy na wyspie Niodior, jak Salie we Francji, namówił kiedyś babkę Salie, żeby pozwoliła dziewczynce chodzić do szkoły. Próbował też przekonać brata Salie, Madické, żeby nie wyjeżdżał do Europy. Argumentował, że we Francji zawsze będzie obcy; że w Afryce można żyć godnie, a przede wszystkim u siebie.

Salie opowiada bratu przez telefon, że kiedy wraca do Senegalu, widzą już w niej obcą. A kiedy przyjeżdża do Francji, gdzie mieszka od dwudziestu lat, jest obca z definicji. Bo nie tu są jej korzenie, nikt tu nie zna jej drzewa genealogicznego. „To dlaczego nie wracasz?” – krzyczy brat przez dzielący ich ocean. Odpowiedź kosztuje ją sporo nerwów i pieniędzy (te transatlantyckie rozmowy!). Mimo to odpowiada. Bo ona płynie po swojemu, tworząc się od nowa, a jej ojczyzną jest pisanie. Jest algą, która unosi się w oceanie, wolna, niezakorzeniona. Nie wraca, bo zbyt daleko odpłynęła od swojej wyspy. Czasem ziębi ją samotność. Rozgrzewa ją rytm djembe, bicie afrykańskich bębnów.

Pod koniec kwietnia byłam na koncercie poświęconym pamięci legendarnego senegalskiego bębniarza Doudou Ndiaye Rose, o którym wspomina Fatou Diome. Rose pracował m.in. z Milesem Davisem, Peterem Gabrielem i Rolling Stones. Do Brukseli zjechali się jego współpracownicy i uczniowie. Tego wieczora nikt nie pozostał obojętny na moc tam-tamów.

Tak, jak nie pozostaje się obojętnym na prozę Fatou Diome. Przepojona muzyką i rytmem fal, powieść „W brzuchu Atlantyku” przejmująco opisuje doświadczenie życia w dwu kulturach, na dwóch kontynentach, z całym jego bogactwem i tęsknotami. Wzrusza siłą opisu linii kobiecej – w życiu Salie najważniejsza jest babka, niezwykła kobieta, analfabetka, która wspiera wnuczkę, choć ta jest „inna”, odstaje od dziewczyn ze swojej wsi.

Emigrantka? „Szukam swojego terytorium na białej kartce. Dlatego gdziekolwiek postawię walizkę, jestem u siebie. Pamięć to moja tożsamość”.
Trwa ładowanie komentarzy...